Nie musisz wszystkiego dźwigać samodzielnie

Cześć {{ subscriber.first_namestripdefault: “there” }}!
W poprzednim odcinku pisałem o śnie, regeneracji, ruchu i o tym, że czasem głowa jeszcze mówi: „dam radę”, ale ciało od dawna pokazuje, że koszt przeciążenia jest za wysoki.
Pójdźmy zatem o krok dalej.
Bo jeśli przez ostatnie tygodnie mówiliśmy o lęku, wstydzie, złości, samotności, zmęczeniu, granicach i odpowiedzialności, to trzeba powiedzieć też coś bardzo ważnego.
Nie trzeba wszystkiego dźwigać samodzielnie.
To brzmi prosto.
Ale dla wielu właścicieli gabinetów jest trudne do przyjęcia.
Szczególnie wtedy, gdy przez lata byli tą osobą, która rozwiązuje problemy, podejmuje decyzje, uspokaja zespół i bierze na siebie rzeczy, które inni zostawiają na jej biurku.
Samodzielność to nie to samo co samotność
Właściciel gabinetu musi być samodzielny.
Prowadzenie firmy wymaga decyzji, odwagi i gotowości do ponoszenia konsekwencji. Nie wszystko da się oddać zespołowi. Nie każdą decyzję da się przegłosować.
Są momenty, w których trzeba powiedzieć: biorę to na siebie.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy samodzielność zamienia się w samotne dźwiganie wszystkiego.
Wtedy nie nosisz już tylko odpowiedzialności za decyzje.
Nosisz też lęk, napięcie, wątpliwości, frustrację, poczucie winy i wszystkie trudne scenariusze, które wracają wieczorem po pracy.
Z zewnątrz może to wyglądać jak siła.
W środku często jest po prostu przeciążeniem.
Bycie odpowiedzialnym nie oznacza, że trzeba być ze wszystkim samemu.
Właściciel też potrzebuje miejsca bez roli
W gabinecie prawie zawsze jesteś w jakiejś funkcji.
Przy pacjentach spokojny i profesjonalny. Przy zespole konkretny i przewidywalny. Przy dostawcach negocjujący. Przy księgowości decyzyjny. W domu często próbujący nie dokładać bliskim kolejnych zmartwień.
Lekarz. Lider. Szef. Partner. Rodzic. Organizator.
A gdzie jest miejsce na człowieka, który może powiedzieć: „nie wiem”, „boję się”, „jest mi ciężko” albo „nie mam już cierpliwości”?
Moim zdaniem każdy powinien mieć takie miejsce.
Dla jednej osoby będzie to psychoterapia. Dla innej mentoring. Dla kolejnej rozmowa z doświadczonym właścicielem gabinetu, zaufanym doradcą albo grupą ludzi, którzy rozumieją realia prowadzenia firmy.
Nie chodzi o robienie z każdego problemu wielkiej sprawy psychologicznej.
Chodzi o przestrzeń, w której nie trzeba stale trzymać twarzy właściciela.
Do zobaczenia w przyszłym tygodniu!
Arek Buziewicz
Czytaj dalej
Wróć do biblioteki, aby przeglądać inne wpisy.
