W poprzednim odcinku pisałem o złocie, którego nikt w gabinetach “nie wydobywa” czyli o liście mailingowej. O tym, że to nie jest plik do wysyłki promocji na wybielanie, tylko długoterminowy skarb, który może uniezależnić gabinet od humorów algorytmów i reklam.

Dzisiaj zajmiemy się pierwszym sposobem budowania tej listy: lead magnetami, czyli prostymi materiałami, które są dla pacjenta na tyle wartościowe, że z własnej woli zostawia do siebie kontakt.

Można to ująć tak: lead magnet to prezent, dzięki któremu do Twojego “sejfu” wpada pierwsza złota moneta czyli adres mailowy potencjalnego pacjenta.

Co to właściwie jest ten lead magnet w stomatologii?

Samo słowo brzmi trochę skomplikowanie, ale w praktyce chodzi o bardzo proste rzeczy.

Lead magnet to:

  • krótki, konkretny materiał przygotowany dla potencjalnego pacjenta,
  • rozwiązujący jeden jego realny problem albo porządkujący jeden temat,
  • dostępny w zamian za zostawienie maila i zgody na kontakt.

Nie kurs na 3 godziny. Nie encyklopedia stomatologii. Raczej coś, co można przeczytać w 5-10 minut i od razu poczuć: „to mi pomogło”.

W gabinetach, z którymi pracowałem w Marketize, najlepiej działały materiały typu:

  • „5 najczęstszych błędów przy wybieraniu gabinetu do leczenia implantologicznego”
  • „Jak przygotować się do większego leczenia, żeby nie przepłacić i nie marnować czasu”
  • „Co warto wiedzieć przed założeniem aparatu u dorosłych”
  • „Checklista: jak rozpoznać, że ząb wymaga pilnej konsultacji, a co może poczekać”

Wspólny mianownik jest prosty: pacjent po przeczytaniu czuje się mądrzejszy, spokojniejszy i ma jasność, co zrobić dalej.

Dlaczego lead magnet musi być o jednym, konkretnym problemie?

Najczęstszy błąd wygląda tak: skoro już siada się do pisania, to pojawia się pokusa, żeby „wcisnąć” tam wszystko. Od higieny, przez protetykę, po implantologię.

Efekt jest taki, że powstaje dokument, który:

  • jest za długi, żeby go sprawnie przeczytać,
  • za ogólny, żeby był naprawdę pomocny dla konkretnego pacjenta,
  • za bardzo o „naszym gabinecie”, a za mało o problemach pacjenta.

Dużo lepiej działa podejście:

  • jeden lead magnet = jeden konkretny problem pacjenta.

Na przykład:

  • ktoś od miesięcy myśli o implantach, ale boi się stomatologa i kosztów,
  • ktoś wstydzi się uśmiechać, ale nie ma pojęcia, jak wygląda droga do zmiany,
  • ktoś rozważa aparat, ale odkłada decyzję, bo znajomi straszą „życiem w drucianej klatce”.

Lead magnet ma pomóc takiej osobie zrobić pierwszy krok w głowie. Uspokoić, uporządkować temat, pokazać logiczną ścieżkę.

Sprzedaż przyjdzie później. Tutaj chodzi o zaufanie.

Gdzie taki lead magnet „trzymać” i jak o nim mówić?

Sam materiał nic nie da, jeśli leży na dysku komputera.

W praktyce dobrze działa prosty układ:

  • miejsce do zapisu (formularz z polem na imię i mail),
  • krótki opis, co pacjent dostaje,
  • kilka miejsc, w których informacja o tym materiale się powtarza.

Miejsca, w których potencjalny pacjent może natknąć się na wasz lead magent:

  • na dedykowanej podstronie gabinetu,
  • w formie prostego pop-upu albo belki na stronie gabinetu,
  • jako link w bio na Instagramie lub Facebooku,
  • jako link w relacji na Instagramie,
  • jako link w stopce maila,
  • na plakacie w poczekalni z kodem QR („Zeskanuj i pobierz poradnik”),
  • w reklamie Meta.

Najważniejsze jest jasne zakomunikowanie:

  • dla kogo jest ten materiał,
  • dlaczego co warto go pobrać,
  • co realnie pacjent z niego wyniesie.

Nie „super e-book o naszych usługach”, tylko raczej: „Krótki przewodnik dla osób, które rozważają implanty, ale chcą najpierw zrozumieć, jak wygląda cały proces i jakie pytania zadać lekarzowi na konsultacji”.

Lead magnet to obietnica pewnego stylu współpracy

Jest jeszcze jedna rzecz, o której mało kto myśli.

Lead magnet nie jest tylko narzędziem do „łapania maili”. On jest też pierwszym doświadczeniem potencjalnego pacjenta z waszym gabinetem i tym jak pracujecie.

Jeżeli materiał:

  • jest napisany po ludzku,
  • nie jest naszpikowany medycznym żargonem,
  • nie próbuje na siłę straszyć ani manipulować,
  • daje konkret, a nie suchą reklamę,

to w głowie pacjenta powoli pojawia się obraz: „tak będzie wyglądała rozmowa w tym gabinecie”.

To działa szczególnie mocno przy leczeniu, przed którym ludzie mają obawy. Dobra treść uspokaja, pokazuje, że po drugiej stronie jest ktoś, kto potrafi tłumaczyć, a nie tylko wykonywać procedury.

Co zrobić, żeby lead magnet nie skończył w szufladzie?

Ryzyko jest proste: lead magnet powstaje, jest fajny, wszyscy są z siebie zadowoleni, po czym… nic się dalej z nim nie dzieje.

Dlatego przy każdym takim materiale warto od razu odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  • gdzie dokładnie będzie umieszczony na stronie,
  • jak często będzie o nim wspominane w mediach społecznościowych,
  • w jakich sytuacjach rejestratorki mogą o nim mówić przez telefon (np. gdy ktoś jeszcze się waha, ale nie jest gotowy na umówienie wizyty),
  • czy w gabinecie pojawi się choć jedna fizyczna informacja o nim (plakat, ulotka, karta z kodem QR).

Lead magnet nie sprzedaje sam z siebie. On daje pretekst do rozmowy.

Zamiast: „to może proszę zadzwonić, jak się Pani zdecyduje” może pojawić się: „jeżeli temat implantów jest ważny, a jednocześnie decyzja jeszcze nie jest pewna, to mamy krótki poradnik, który pomaga uporządkować najważniejsze kwestie – po przeczytaniu łatwiej zadać lekarzowi właściwe pytania na konsultacji”.

Różnica w jakości kontaktu jest ogromna.

Jak nie przesadzić na starcie?

Na koniec ważna rzecz: nie trzeba od razu planować dziesięciu lead magnetów.

Na początek wystarczy:

  • jeden temat,
  • jedna dobrze przemyślana treść,
  • jedno miejsce do zapisu,
  • jeden tygodniowy rytm przypominania o nim.

Dopiero gdy pierwszy lead magnet zacznie żyć:

  • pojawią się pierwsze zapisy,
  • zaczną spływać pierwsze pytania,
  • z czasem ktoś powie „trafiłem do was po tym poradniku”,

można myśleć o kolejnych.

W kolejnym odcinku opowiem o drugim, równie niedocenianym sposobie budowania listy mailowej – webinarach edukacyjnych dla pacjentów, po których zdecydowanie łatwiej zaprosić na konsultację osoby naprawdę zainteresowane konkretnym typem leczenia.




Do zobaczenia w przyszłym tygodniu!
Arek Buziewicz


A jak już tu jesteś, to zapisz się na nasz darmowy newsletter:
https://wartosciowygabinet.pl/newsletter/

Arek Buziewicz

Zobacz wszystkie posty

dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Arek Buziewicz

Odbierz bezpłatny poradnik Patient Experience
Dental Practice Academy