Jeśli choć raz przeszło Ci przez myśl „wydajemy tyle na marketing, a pacjentów jakby mniej”, to ten wpis jest dla Ciebie.

I nie – nie chodzi o to, że robisz coś fatalnie. Chodzi o to, że system w jakim działamy, często… nie ma prawa działać.

Dziś opowiem Ci o 3 najczęstszych powodach, dla których marketing nie dowozi efektów w gabinecie – mimo że kampanie niby chodzą, reklamy lecą, Google się kręci, a marketing nie działa.

❌ 1. „Robimy reklamę”, ale nie mamy systemu

Wielu właścicieli gabinetów mówi: „Robimy marketing. Coś tam się wrzuca, coś się promuje”. Tylko, że ten „marketing” często wygląda jak seria przypadkowych działań – tu wrzucimy grafikę na Facebooka, tam puścimy Google Ads, a potem dorzucimy rabat na higienizację. I mamy nadzieję, że coś z tego zaskoczy.

Ale samo „robienie reklamy” to za mało. Bo reklama to tylko zaproszenie do rozmowy, a nie gotowy pacjent w fotelu.

Bez spiętego systemu – od momentu kliknięcia w reklamę, przez stronę internetową, formularz kontaktowy, telefon, po rozmowę z rejestratorką i ostateczne zapisanie się na wizytę – tracimy większość potencjału.

Pacjenci po prostu… odpadają. Bo coś było niejasne. Nikt nie oddzwonił. Strona była za wolna. Bo rejestratorka nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie.

Marketing gabinetu to proces, nie punktowa akcja. Działa tylko wtedy, kiedy każdy etap – kampania, landing page, rejestracja, przypomnienie, followup – jest przemyślany i zsynchronizowany. A brak systemu oznacza, że inwestujemy w coś, co nie ma prawa działać dobrze.

📉 2. Nikt niczego nie mierzy

Pytanie, które często zadaję właścicielom gabinetów, brzmi: „Ile osób przyszło do Was w tym miesiącu z internetu?” Najczęstsza odpowiedź? „Nie wiem” albo „Tego się nie da sprawdzić”.

To jakby prowadzić samochód bez licznika paliwa, prędkości i GPS-u i dziwić się, że nie dojeżdżasz do celu.

Marketing bez mierzenia to zgadywanie za pieniądze. Dosłownie.

Jeśli wydajesz jakiekolwiek środki na promocję – niezależnie, czy to Google Ads, Facebook czy kampania lokalna – musisz znać kilka podstawowych metryk:

  • CPC (koszt jednego kliknięcia) – ile kosztuje wejście na Twoją stronę.
  • CPL (koszt jednej rozmowy telefonicznej lub formularza) – ile płacisz za kontakt.
  • CTR (conversion rate) – jaki % kontaktów faktycznie kończy się wizytą.
  • CPA (cost per acquisition) – ile realnie kosztuje pozyskanie jednego pacjenta.
  • ROI (zwrot z inwestycji) – czy wydane pieniądze się opłacają.

To są dane, które można zebrać w 30 minut – a ich brak może kosztować Cię dziesiątki tysięcy złotych rocznie. Dlaczego? Bo nie wiesz, co działa – a co przepala budżet.

🔁 3. Rejestracja to często najsłabsze (i najdroższe) ogniwo

Prawda jest taka: możesz mieć najlepsze kampanie na świecie, ale jeśli po drugiej stronie telefonu pacjent usłyszy „Nie wiem, proszę zadzwonić później” albo „Nie mamy teraz czasu, proszę pisać na maila” – to… koniec.

To nie są pojedyncze przypadki. Widzieliśmy to setki razy.

Największe straty nie są w reklamie. One są przy słuchawce, w pierwszym kontakcie. To tak, jakby sprzedać 100 biletów na Twój wykład… i zamknąć drzwi przed ludźmi. Wrażenie? Fatalne. I raczej już nie wrócą.

Rejestracja to nie tylko „odbieranie telefonu”. To pierwszy etap sprzedaży usługi medycznej. A każda nieodebrana rozmowa to stracona szansa na wizytę i przychód.

💡 Przykład z życia (bo lubisz konkrety):

Gabinet, z którym zaczęliśmy pracę w Marketize, miał bardzo dobre kampanie – przemyślane reklamy, dobrze ustawione Google Ads, porządna strona. Ale mimo to, ilość nowych pacjentów była znacznie niższa niż oczekiwano.

Zabraliśmy się za analizę. I co się okazało? Marketing nie działa? Bynajmniej.

➡️ 60% połączeń telefonicznych z reklam było nieodebranych. ➡️ Z tych, które zostały odebrane, część była prowadzona chaotycznie – bez próby umówienia wizyty.

Rozwiązanie? Wdrożyliśmy nagrywanie rozmów, analizę jakości rejestracji i prosty system oddzwaniania do osób, które się nie dodzwoniły.

Efekt po 30 dniach?

✅ +47 nowych pacjentów ✅ Zero dodatkowych złotówek wydanych na reklamę ✅ Lepsze doświadczenie pacjenta i zespół, który wie, jak rozmawiać.

To tylko jeden z przykładów. Ale pokazuje coś ważnego: Największy problem często nie jest w tym, że marketing nie działa. Tylko w tym, że nie ma kto go dobrze „obsłużyć” po drugiej stronie.

W kolejnych wpisach opowiem Ci, jak ten system poukładać – krok po kroku.

Zaczniesz widzieć, co trzeba poprawić, żeby marketing faktycznie zaczął działać. I żeby pacjenci nie tylko klikali, ale też… przychodzili.

Chcesz? To do przeczytania za tydzień 🙂

🧭 Co dalej?

W kolejnych tygodniach pokażę Ci:

  • jak zbudować lejek pacjenta w gabinecie?
  • jak weryfikować jakość rozmów rejestracji?
  • jakie błędy na stronie www zjadają Twoją konwersję?
  • jak ocenić pracę agencji marketingowej?
  • i ile naprawdę wart jest pacjent w Twoim gabinecie?

To będzie konkretna, praktyczna seria – jak zawsze u mnie 😎

Bez lania wody, bez „modnych trendów”, tylko rzeczy, które możesz wdrożyć.

Do zobaczenia za tydzień!
Arek Buziewicz


A jak już tu jesteś, to zapisz się na nasz darmowy newsletter:
https://wartosciowygabinet.pl/newsletter/

Arek Buziewicz

Zobacz wszystkie posty

dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Arek Buziewicz