Tydzień temu rozpocząłem wakacyjną serię poświęconą zdrowiu psychicznemu właścicieli gabinetów stomatologicznych.
Napisałem wtedy, że coraz częściej mam wrażenie, iż wielu z nich nie jest zmęczonych samą stomatologią. Są zmęczeni wszystkim tym, co pojawia się wokół niej.
Dzisiaj chciałbym rozwinąć tę myśl.
Bo to rozróżnienie może być ważniejsze, niż początkowo się wydaje.
Historia, która powtarza się zaskakująco często
Co jakiś czas trafiam na właściciela, który mówi mniej więcej to samo: „Mam dość.”
Mam dość pacjentów.
Mam dość gabinetu.
Mam dość tej branży.
Mam dość stomatologii.
Na początku brzmi to jak klasyczne wypalenie zawodowe.
Ale kiedy zaczynamy pogłębiać temat, bardzo często okazuje się, że problem leży zupełnie gdzie indziej.
Bo kiedy pytam, co najbardziej męczy w codziennej pracy, odpowiedzi zwykle nie dotyczą leczenia.
Najczęściej pojawiają się takie rzeczy jak:
- ciągłe problemy kadrowe,
- rekrutowanie kolejnych osób,
- wdrażanie nowych pracowników,
- konflikty w zespole,
- pilnowanie jakości pracy,
- odpowiedzialność za wyniki finansowe,
- stres czy będzie na wypłaty dla zespołu,
- podejmowanie trudnych decyzji,
- brak czasu dla siebie i rodziny.
I wtedy pojawia się pytanie.
Czy problemem naprawdę jest stomatologia?
Czy może problemem jest prowadzenie firmy?
Lekarz i właściciel to dwie różne role
To, że ktoś świetnie leczy pacjentów, nie oznacza automatycznie, że będzie czuć się dobrze w roli lidera kilkunastoosobowego zespołu.
To są dwie zupełnie różne kompetencje.
W gabinecie jednoosobowym wystarczy być lekarzem.
W gabinecie kilku-unitowym trzeba jednocześnie stać się:
- liderem,
- managerem,
- marketerem,
- rekruterem,
- osobą rozwiązującą konflikty,
- osobą odpowiedzialną za finanse,
- osobą odpowiedzialną za rozwój firmy.
Problem polega na tym, że większość z właścicieli uczyła się “tylko” jak leczyć pacjentów.
Dlatego po kilku latach wiele osób zaczyna odczuwać ogromne zmęczenie.
Nie dlatego, że przestały lubić stomatologię.
Po prostu codziennie wykonują pracę, do której nikt ich wcześniej nie przygotował.
Ciekawa obserwacja
Przez lata widziałem wiele sytuacji, w których właściciel gabinetu był przekonany, że chce całkowicie odejść od stomatologii.
A później wydarzała się jedna z kilku rzeczy.
Pojawiała się koordynatorka.
Pojawiał się wspólnik.
Albo nastąpiła sprzedaż gabinetu.
Spora część odpowiedzialności zarządczych trafiała do innych osób.
I nagle okazywało się, że leczenie pacjentów znowu zaczyna sprawiać przyjemność.
To zawsze dawało mi do myślenia.
Bo gdyby problemem była sama stomatologia, powyższe zmiany nie powinny wiele wnieść.
A jednak zmieniało się bardzo dużo.
Dlatego coraz częściej dochodzę do wniosku, że wiele osób próbuje “leczyć niewłaściwy problem”.
Myślą, że są zmęczone stomatologią.
Tymczasem są zmęczone zarządzaniem.
Dlaczego to takie ważne?
Bo od diagnozy zależy rozwiązanie.
Jeżeli ktoś rzeczywiście nie chce już leczyć pacjentów, warto zastanawiać się nad zmianą ścieżki zawodowej.
Jeżeli jednak ktoś nadal lubi pracę kliniczną, ale nie radzi sobie z ciężarem prowadzenia firmy, rozwiązania będą zupełnie inne.
W tym przypadku warto zastanawiać się nad:
- delegowaniem,
- komunikacją,
- organizacją pracy,
- strukturą zespołu,
- wsparciem managerskim,
- własnym rozwojem jako lider.
To dwa zupełnie różne kierunki.
A bardzo często wrzucamy je do jednego worka.
Co możesz zrobić w tym tygodniu?
Zamiast zostawiać Cię dzisiaj z samą teorią, proponuję bardzo proste ćwiczenie.
Weź kartkę papieru i przez kilka minut wypisz wszystko, co obecnie odbiera Ci energię w pracy.
Kolejne elementy wypisz w nowej linii.
Bez analizowania.
Bez oceniania.
Po prostu wypisz.
Następnie zastanów się czy dany element jest związany z leczeniem pacjentów (L) czy z prowadzeniem gabinetu (G).
Umieść odpowiedni skrót / literę przy każdej czynności.
Na koniec policz, w której kategorii znalazło się więcej elementów.
Odpowiedź może być bardzo ciekawa.
Z czym chcę Cię dziś zostawić
Być może naprawdę masz dość stomatologii. To się zdarza.
Ale być może masz dość czegoś zupełnie innego.
Być może masz dość ciągłego rozwiązywania problemów.
Być może masz dość odpowiedzialności za wszystkich.
Być może masz dość zarządzania.
A to już zupełnie inna historia.
W kolejnym odcinku chciałbym poruszyć temat granic.
Bo z moich obserwacji wynika, że wielu właścicieli gabinetów jest dostępnych dla swojego zespołu praktycznie przez całą dobę, deklaruje zajęcie się każdym, nawet najdrobniejszym problemem. I po pewnym czasie zaczyna za to płacić własnym spokojem.
Do zobaczenia w przyszłym tygodniu!
Arek Buziewicz
A jak już tu jesteś, to zapisz się na nasz darmowy newsletter:
https://wartosciowygabinet.pl/newsletter/

dodaj komentarz